Odsłuchane po latach nagrania z głosem matki stają się dla bohatera
„Mamidła” pretekstem do przerzucenia mostów między wspomnieniami a
teraźniejszością oraz między tętniącą od historii Europą a wyjałowioną z
przeszłości Ameryką

Materiał zamieszczony na
magnetofonowych szpulach aż prosi się o zamknięcie go w formie powieści na jeden
z dwóch sposobów. Pierwszym byłoby opisanie tragicznych dziejów kraju
widzianych poprzez losy jednostki (a byłoby co opisywać! – wojenna tułaczka,
śmierć męża i dzieci, kolejne małżeństwo, ukrywanie żydowskiej wiary, lata
komunizmu, wreszcie następna wojna). Drugim pomysłem na powieść byłby portret
niezwykłej kobiety, która pomimo przeciwności losu przeszła przez życie z
podniesioną głową. Albahari wybrał jednak możliwość trzecią – ograniczając
jugosłowiańsko-rodzinne historie do koniecznego minimum oraz wprowadzając do
powieści postać kanadyjskiego pisarza Donalda, zdecydował się na klasyczne
zderzenie osobistych racji oraz światopoglądów poszczególnych dramatis personae. Główny bohater,
zagubiony w nowym świecie emigrant, mający w ręku skarbnicę opowieści, lecz zasłaniający
się brakiem umiejętności spisania rodzinnej historii, żyje w ciągłym strachu –
boi się demonów przeszłości, boi się miałkości własnego życia, jakże odmiennego
od heroicznego życia rodziców, boi się wreszcie opinii o własnej twórczości.
Matka to głos z zaświatów, czysty i mocny niczym śpiew chóru w antycznym
dramacie, w jasnych i celnych zdaniach komentujący niuanse ludzkiego życia –
jej wypowiedzi są gotowymi sentencjami do wykucia na granitowym pomniku. I
wreszcie Donald, nieco wyniosły przedstawiciel pisarskiego fachu oraz typowo
pragmatyczny i prostolinijny Amerykanin. To właśnie konfrontacja postaw tej
trójki staje się głównym motywem powieści, wtłaczając jej problematykę w ramy
trójkąta, którego wierzchołki to pamięć-historia-literatura. Odświeżenie
schematu przyniosło efekty – „Mamidło” to powieść frapująca, a w swej
kostyczności wręcz przejmująca.
David Albahari
„Mamidło”
tłum. Dorota Jovanka-Cirlić
W.A.B., Warszawa 2008
(tekst ukazał się pierwotnie w "Życiu Warszawy")
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz