czwartek, 29 marca 2012

NIEZWYKŁA CODZIENNOŚĆ - Ingo Schulze "Komórka"


„Komórka”, zbiór opowiadań niemieckiego pisarza Ingo Schulzego, to książka o odkrywaniu niecodzienności w najzwyklejszych sytuacjach życiowych

Opowiadania Ingo Schulzego z tomu „Komórka” dalekie są od niezwykłości. Dość powiedzieć, że w jednym z nich wydarzeniem „w stylu Hitchcocka” bohater określa późnojesienną inwazję komarów. W tekstach niemieckiego pisarza, zanurzonych we współczesnej codzienności na pozór nie dzieje się nic osobliwego – ot, autor opisuje dość nudną, ustabilizowaną mieszczańską egzystencję. Pewien adwokat dostaje awans, rodzina wyjeżdża grillować na podmiejską działkę, nieuczciwy deweloper próbuje oszukać młodą parę marzącą o własnym mieszkaniu. Wszędzie wokół toczy się zwyczajne życie – ktoś odwiedza fryzjera, trwają sąsiedzkie zatargi, Anglia gra z Ekwadorem w drugiej rundzie piłkarskich mistrzostw świata, w Berlinie jest tłoczno od kibiców. Trudno byłoby się tutaj spodziewać wartych opisania rozdzierających dramatów. A jednak istnieją, a dzięki literackiej maestrii Schulzego ich pozorna nieoczywistość i nieuchwytność czyni z nich konflikty na miarę antycznych tragedii. Schulze jest mistrzem w obserwowaniu, jak z niczego rodzi się problem, który kładzie się cieniem na dotychczasowym szczęściu. Wystarczy drobny gest, odebrany nie w porę telefon, o jedno słowo za dużo podczas rozmowy i z trudem budowane relacje sypią się nagle jak domek z kart. W jednej chwili zaufanie i miłość zostają zastąpione przez chłód, a bohater, który jeszcze przed momentem oddałby wszystko za najbliższą mu osobę, mówi zrezygnowany: „Wydaje mi się, że w takich chwilach oboje jesteśmy sobą tak rozczarowani, że się nienawidzimy”.
Schulze daleki jest jednak od pesymizmu, wręcz przeciwnie – jest raczej piewcą małych radości, który – zupełnie jak japońscy poeci haiku – szuka błysku urzeczenia życiem w drobiazgach. W opowiadaniu o znamiennym tytule „Żadnej literatury albo epifania w niedzielny wieczór” całe piękno świata zawarte jest w oblepionej mrówkami skórce pomarańczy, którą malutka córka bohatera znajduje podczas rodzinnego pobytu na działce. Takie rzeczy mogą przydarzyć się i tobie – sugeruje Schulze, zachęcając niejako czytelnika do czujniejszego przyglądania się rzeczywistości. A ona potrafi się odwdzięczyć z nawiązką. Nie trzeba wyjeżdżać na stypendium do Nowego Jorku, odczyt w Kairze czy zjazd pisarzy w Estonii. Choć w tamtejszych lasach można spotkać niedźwiedzia uciekającego przed myśliwymi na rowerze. I nieważne ile w tej historii jest autobiograficznej relacji, a ile fikcji – Schulze potrafi tak konstruować opowiadania, że wierzy mu się bezgranicznie i chce się go czytać.

Ingo Schulze
„Komórka”
tłum. Ryszard Wojnarowski
W.A.B., Warszawa 2009

(tekst ukazał się pierwotnie w "Życiu Warszawy")

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz