Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czeczenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czeczenia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 marca 2012

DWIE TWARZE CZECZENII - Jonathan Littell "Czeczenia. Rok III"

Jonathan Littell, autor głośnej powieści „Łaskawe”, napisał reportaż o Czeczenii, w którym opisuje, jak spod fasady normalności wyziera jej prawdziwa twarz. 

Tytułowy rok III to trzeci rok rządów prorosyjskiego prezydenta Czeczenii, Ramzana Kadyrowa. To okres dźwigania się czeczeńskiej stolicy z gruzów. Nowe wieżowce, nowe sklepy, na ulicach drogie samochody. Tempo rozwoju Groznego może napawać optymizmem. Jednak doświadczony obserwator (a takim jest Littell, który Czeczenię odwiedza nie po raz pierwszy) wie doskonale, że ten bijący zewsząd optymizm jest tylko atrapą. I choć wielu czeczeńskich obywateli wychwala swojego prezydenta za wzrost gospodarczy i szybką odbudowę kraju, bierze udział w marszach na jego cześć i wykrzykuje w ich trakcie „Tylko Ramzan ma rację”, nietrudno odkryć, że to propaganda sukcesu, za którą stoi strach i przemoc.
Littell dociera do rozmówców, którzy nie ograniczają swoich opinii do obiegowych haseł i krytykują dyktaturę Kadyrowa. Ryzykują tym samym wiele, ponieważ niesubordynacja wobec prezydenta nie jest mile widziana. Wymuszenia, porwania i zabójstwa to zręcznie tuszowana rzeczywistość czeczeńska. O prawdziwej twarzy rządów Kadyrowa informuje stowarzyszenie „Memoriał”, które stara się zwrócić uwagę świata na łamanie praw człowieka w Czeczenii. Jest to działalność na tyle dla prezydenta niewygodna, że bojówki pozostające na jego usługach uprowadziły i zamordowały czołową działaczkę „Memoriału”, Natalię Estemirową.
Francuski pisarz próbował dotrzeć do Kadyrowa i przeprowadzić z nim rozmowę. „Zamierzałem nakreślić portret człowieka okrutnego, nieokrzesanego, cynicznego, ekstrawaganckiego, posiadacza niezliczonych luksusowych aut, koni wyścigowych i tuzina żon, prywatnego zoo i aquaparku, miłośnika bilardu i boksu, właściciela siłowni którą czasem zamienia w salę tortur; chciałem opisać osobliwy, upojony sukcesami mikrokosmos, w którym wraz ze swoją świtą żyje i porusza się po niezupełnie realnym, jakby urojonym kraju”. Do rozmowy, co oczywiste, nie doszło. I ta wymowna nieobecność Kadyrowa mówi o sytuacji w Czeczenii więcej, niż mógłby o niej nakłamać złotousty prezydent.

Jonathan Littell
„Czeczenia. Rok III”
tłum. Małgorzata Kozłowska
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011 

(tekst ukazał się pierwotnie w "Życiu Warszawy")

CZECZENIA VS. ROSJA - German Sadułajew "Jestem Czeczenem"


Oryginalna książka o Czeczenii – wielopoziomowa, rozpięta między skrajnościami. Osobista, a jednocześnie dokumentalno-eseistyczna. Ukazująca grozę wojny, a jednocześnie poetycko subtelna. Przede wszystkim jednak – napisana z punktu widzenia i Czeczena, i Rosjanina.

German Sadułajew urodził się i wychował w czeczeńskim Szali w roku 1973. Czeczenia nazywała się wówczas oficjalnie Czeczeńsko-Inguską Autonomiczną Socjalistyczną Republiką Radziecką i była jedną z wielu jednostek administracyjnych Związku Radzieckiego. „Wtedy uczono nas, że należymy do jednego wielkiego narodu, który nazywa się narodem radzieckim” – Sadułajew uwierzył w zapewnienia o jednej wielkiej ojczyźnie i wyjechał na studia do Petersburga  Jednak po rozpadzie ZSRR, a zwłaszcza po wybuchu I wojny czeczeńskiej, automatycznie przestał być Rosjaninem, a stał się pogardzanym Czeczenem, osobą podejrzaną i niewygodną. Wyjechał z Szali jeszcze przed wybuchem wojny i nagle okazało się, że nie ma dokąd wracać. „Powiadają, że osioł, który stał w cieniu, nie zechce już pracować w słońcu. My nie wrócimy do Czeczenii. Moskiewscy, piterscy, omscy, jarosławscy, woronescy, saratowscy, astrachańscy, permscy i Bóg wie jacy jeszcze Czeczeni. Rosyjscy Czeczeni. Przywykliśmy do życia tutaj. Nawet zaszczuci, inwigilowani, nieprzyjmowani do pracy, nierejestrowani na milicji, a potem łupieni przez tę milicję za brak rejestracji, mimo wszystko zostajemy”.
Sadułajew, pozbawiony ojczyzny, symbolicznie pozbawiony obywatelstwa, zawieszony pomiędzy byciem Czeczenem, a byciem Rosjaninem, opłakuje utracony kraj dzieciństwa, nie szczędząc jednocześnie gorzkich słów pod adresem samozwańczych władz Czeczenii, które sprawiły, że ostatnie piętnaście lat historii Czeczenii to rzeczywistość wojenna. „Te czasy przejdą do legendy. Wojna zawsze staje się legendą. Napiszą o niej tysiące książek, na podstawie książek nakręcą filmy” – pisze Sadułajew, dodając nieoczekiwanie: „I tylko ja napiszę o jaskółkach”. Rzeczywiście, autor „Jestem Czeczenem”, choć nie ucieka od wstrząsających opisów zniszczeń wojennych, kładzie nacisk przede wszystkim na upoetyzowanie swojej narracji i nadanie jej wymiaru symbolicznego. Stąd jaskółki, które dla Czeczenów są ptakami szczególnymi, w ludowych wierzeniach przynoszących lato i szczęście. Jednak późną wiosną 1995 roku przybyłe z ciepłych krajów jaskółki nie przyniosły szczęścia. Zastawszy wszędzie zburzone domostwa, opuściły Czeczenię. Ten poruszający opis Sadułajew wykorzystuje do opisania własnej sytuacji, nazywając się jaskółką, „której nie udało się wrócić pod dach rodzinnego domu”.
Ta niezwykle poetycka relacja zostaje przez Sadułajewa wzbogacona o wywiedzione z mitologii, historii i antropologii kultury fragmenty niemalże eseistyczne. Jednak Sadułajew często porzuca osobisto-eseistyczne tropy i skupia się na wysuwaniu pod adresem swoich rodaków słów krytyki. Zbyt dosłownie rozumiany kodeks prawa koranicznego, nakazujący Czeczenom specyficzne formy zachowania (zwłaszcza w odniesieniu do wrogów), doprowadza często do tragedii. „Jeśli jesteś Czeczenem (…) powinieneś bez namysłu umrzeć, broniąc honoru dziewczyny; powinieneś zabić człowieka, którego ściga zemsta twojego rodu, wbijając mu kindżał prosto w pierś (…), nigdy nie wolno ci uciec, nawet, gdy wrogów jest tysiąc i nie masz najmniejszych szans na zwycięstwo – ty mimo wszystko musisz stanąć do walki”. Sadułajew, pisząc „Jestem Czeczenem”, stanął do walki o rozsądek.

German Sadułajew
„Jestem Czeczenem”
tłum. Katarzyna Rawska-Górecka, Wojciech Górecki
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011 

(tekst ukazał się pierwotnie w "Życiu Warszawy")