środa, 10 września 2014

MYLENIE TROPÓW - Ismail Kadare "Wypadek"

„Wypadek”, najnowsza powieść Ismaila Kadarego, laureata Międzynarodowej Nagrody Bookera z roku 2005, to najmniej, zdaje się, albańska i najmniej, zdaje się, polityczna spośród wszystkich jego powieści. Akcja „Wypadku” rozgrywa się w wielu miastach (czy raczej – w wielu hotelach) zjednoczonej Europy, zaś fabuła w głównej mierze opiera się na intrydze kryminalnej. Jej osią jest próba rozwikłania istoty zagadkowego wypadku, do którego doszło na austriackiej autostradzie. W taksówce, która z niewiadomego powodu zjechała z drogi, zginęło dwoje obywateli Albanii – Besfort Y., pracownik Rady Europy w niejasny sposób związany z prowadzonym przez trybunał w Hadze śledztwie dotyczącym zbrodni z czasó wojny bałkańskiej, oraz Rovana St., stażystka w Instytucie Archeologicznym w Wiedniu, od kilku lat kochanka Besforta. Śledztwo prowadzone przez austriacką policję utyka w martwym punkcie, ponieważ zeznania ocalałego z wypadku taksówkarza, a także kilkorga świadków z jadących za taksówką samochodów wzajemnie się wykluczają, zaś to, co mają do powiedzenia koleżanki Roveny, sprawę komplikuje jeszcze bardziej. Na dodatek śledztwem zaczynają się interesować serbskie i albańskie służby wywiadowcze, co jest o tyle dziwne, że od zakończenia działań wojennych minęło już kilka lat, a martwy Besfort powinien ich raczej cieszyć niż martwić. W efekcie nie wiadomo, czy tragiczne wydarzenie było nieszczęśliwym wypadkiem, zleconym zabójstwem, czy może wspólnym samobójstwem. Na tym poziomie fabuły „Wypadek” jest powieścią par excellence kryminalną, choć Kadarego nie interesuje tradycyjnie pojęte literackie śledztwo, tylko tropienie (gubienie?) wątków i wodzenie czytelników za nos po labiryncie o rozwidlających się ścieżkach. Przede wszystkim jednak Kadare ostentacyjnie i konsekwentnie (to jeden z naczelnych tematów jego twórczości) dowodzi, że prawda jako taka jest niemożliwa do ustalenia, zaś fakty nie są nigdy obiektywne.

Gdyby Kadare skonstruował „Wypadek”, ograniczając się jedynie do takiego poziomu odczytania, jego książka i tak byłaby wyróżniającym się tytułem. Ale albański twórca idzie dalej – gdy śledztwo utyka w martwym punkcie, na scenę wkracza tajemniczy detektyw (którym być może jest sam narrator) i ze zgromadzonego materiału próbuje odtworzyć kilkanaście ostatnich tygodni z życia kochanków. Mając wgląd w pozostawione przez nich notatki, listy, zapiski snów itd., próbuje – jest to w zasadzie główna część powieści – zrekonstruować upadek ich związku. I nagle okazuje się, że „Wypadek” z wysokogatunkowego kryminału przeistacza się niepostrzeżenie w wyrazistą prozę psychologiczną portretującą skomplikowane życie wewnętrzne bohaterów. Zmieniając punkty widzenia, próbując wcielić się w obie strony dramatu, nie siląc się na analizowanie uczuć, a tylko opisując doświadczenia detektyw-narrator opowiada o końcu miłosnego związku. Czy jednak rzeczywiście miłosnego? Okazuje się bowiem, że romans Besforta i Rovany był zupełnie czym innym, niż zdawał się być. Podobnie jak sam „Wypadek”, który – to kolejny już nieoczekiwany zwrot – okazuje się, wbrew oczekiwaniom i wbrew założeniom, powieścią jak najbardziej polityczną i jak najbardziej albańską. I chociaż zarówno Albania jak i polityką stanowią w „Wypadku” tło, to w istocie są siłą napędową poczynań bohaterów. Zwłaszcza Besforta, starszego od Roveny o pokolenie, który na tyle przesiąkł wpajanym mu w młodości komunistycznym światopoglądem, że nawet po wielu latach nie potrafi widzieć świata w innych kategoriach. Zarówno na jawie, jak i we śnie. Nieprzypadkowo w snach nawiedza go Stalin, nieprzypadkowo Tirana kojarzy mu się z niszczeniem pomników Envera Hodży. Nawet w życiu uczuciowym realizuje metody spiskowe, a że – jak tłumaczy Rovanie – „świat widział najróżnorodniejsze spiski, ale uwierz, takich jak w Albanii nigdzie nie było”, jego związek z kochanką przypomina właśnie skomplikowany spisek. On sam zaś widzi siebie w roli dyktatora, który od ukochanej wymaga przede wszystkim wiernopoddaństwa. Ból, strach, niepewność – na takich, naznaczonych politycznie uczuciach buduje relację z najbliższą osobą.

Czyżby zatem drogowy wypadek nie był przypadkowy, a wynikał z napiętej sytuacji między kochankami? I kto kogo zabił – on ją, bo był zdolnym do wszystkiego satrapą znudzonym dotychczasowym związkiem, czy ona jego, bo miała dość tak ustawionej relacji? I czy te pytania są w ogóle ważne w kontekście tej historii? Kadare błyskotliwie myli tropy, i przekracza gatunkowe granice. „Wypadek” to antyromans, który jest przy okazji antykryminałem, a na dodatek powieść polityczna, w której polityki właściwie brak. Napisać coś takiego to nie lada sztuka.

Ismail Kadare
"Wypadek"
tłum. Dorota Horodyska
Świat Książki, Warszawa 2013

(tekst ukazał się pierwotnie na stronie Nagrody "Angelus")

1 komentarz: