środa, 11 grudnia 2013

KORESPONDENT WITKACY - Stanisław Ignacy Witkiewicz "Listy I"


Powieściopisarz, dramatopisarz, malarz, filozof, teoretyk sztuki – Witkacy był gigantem w wielu dziedzinach. Ale prawdziwe mistrzostwo i absolutną wszechstronność osiągnął w pisanych niemal jeden za drugim przez całe życie listach. W korespondencji Witkacego odbija się bowiem każda z działalności autora „Szewców” i każda z jego twarzy. W listach Witkacy jest ironistą i ultrapoważnym polemistą, jest czułym kochankiem i bezwzględnym potworem, jest błaznem i pogrąża się w bezdennej rozpaczy, jest wulkanem energii, a jednocześnie jest bliski popełnienia samobójstwa. Kpi i peroruje, romansuje i snuje intrygi, pracuje i walczy, kocha i nienawidzi, wywyższa się i pełza. To nie tylko niezbędny materiał do witkacologów, badających życie i twórczość tego autora, ale też świetna, czasem komiczna, czasem przejmująca lektura. A przede wszystkim – jedyny w swoim rodzaju (auto)portret wyjątkowego artysty i nietuzinkowego człowieka
W czterotomowych „Listach do żony” mieliśmy możliwość poznać intymne oblicze Witkacego rozdartego między żoną a licznymi kochankami, teraz dostajemy do rąk pierwszą część pozostałej spuścizny epistolograficznej artysty, czyli niemal 1200 stron „Listów do rodziny, znajomych, przyjaciół i tzw. wrogów”. Grono osób, z którymi Witkacy korespondował było całkiem pokaźne – na tom składa się 458 listów pisanych do 52 adresatów, wśród których – obok licznych reprezentantów rodziny Witkiewiczów – znajdują się najważniejsze nazwiska artystycznej bohemy początku XX wieku (Stefan Żeromski, Jan Lechoń, Karol Szymanowski, Jarosław Iwaszkiewicz, Maria Pawlikowska, Bronisław Malinowski, Jalu Kurek, kornel Makuszyński, Emil Zegadłowicz).
Pierwszy z zamieszczonych w tomie listów, napisany do babci, datowany jest na kwiecień 1885 roku, gdy mały Staś miał… półtora miesiąca (nie, przyszły artysta nie był aż takim geniuszem, by samodzielnie zdawać raport z niemowlęctwa – w imieniu „Grafa Kakina-Razsiusiajewa” list pisze jego ojciec, Stanisław Witkiewicz). Gdy jednak Staś nauczył się jako tako władać piórem, rozpoczął długoletnią karierę epistolografa właśnie od pisania listów do babci („Kochana Babuniu jusz nie Fińgieruje tylko jestem przyrodnikiem małpy mają nowe salony i siedzą u nich całuję Staś”). Pisał później do matki, ojca, prowadził wieloletnią korespondencję z przyjacielem Bronisławem Malinowskim (zaczynającą się od zdania „Drogi Broniu! Jesteś Fujara”), zdawał bliskim znajomym relację z życia codziennego („Mam się nieźle. Bawię się od czasu do czasu z dziewczynkami i robię zdjęcia”), zaś egzaltowane kochanki próbował oczarowywać artystowsko-grafomańskimi wstawkami („Mądry pająk świeci złymi oczami w zwojach gnijącego mięsa”). Ale też filozofował, prowadził interesy, knuł i rozdzierał szaty. Wszystko to robił w sposób zachwycający i oryginalny, starając się nigdy nie powtarzać, zmieniając podpisy („Firma S.I. Witkiewicz de Ponuro-Schreckenberg Witkasińsky del Campo Vasto „y” ynne rzeczy”) i sposoby pozdrowień („Wandzię liżę, gdzie chce, byle nie w grdykę”).
Nie ma chyba w literaturze polskiej drugiego takiego autora, który nawet z kwitu do pralni potrafiłby zrobić arcydzieło.

PS. „Całuję Wasze pępki ustami wykrzywionymi z moralnego bólu. Czekam na najgorsze, tj. ból fizyczny, ślepotę, pożar i zidiocenie. Wasz wierny Witkacy”.

Stanisław Ignacy Witkiewicz
„Listy, tom I”
Państwowy Instytut Wydawniczy
Warszawa 2013 

(tekst ukazał się pierwotnie w "Chimerze")

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz